czerwone niebo o poranku

Poranek a układ nerwowy czyli jak pierwszy moment dnia reguluje napięcie.

Poranek bez napięcia.

Poranek a układ nerwowy to relacja, która zaczyna się w pierwszych minutach po przebudzeniu.

Poranek nie zaczyna się od listy zadań.

Ma swój początek dużo wcześniej, zanim zdążymy nazwać, co dziś „musimy”.

To pierwsze minuty po przebudzeniu są momentem, w którym układ nerwowy odbiera sygnał:

  • czy ten dzień będzie bezpieczny;
  • czy będzie wymagający;
  • czy może trzeba będzie się spinać.

Nie chodzi o idealny poranek, rozbudowane rytuały, ani nawet o jakąś nadzwyczaj, wieloetapową dyscyplinę.

Chodzi o pierwszy bodziec jaki dostaje ciało.

Poranek wg Iwonki
foto. Iwona Stankiewicz

Dlaczego poranek ma tak duże znaczenie?

Układ nerwowy działa na zasadzie ciągłości, a nie resetu.

To, w jakim stanie wchodzimy w dzień, bardzo często determinuje:

  • poziom napięcia w ciele,
  • sposób reagowania na stresory,
  • tempo myślenia,
  • zdolność do regeneracji w ciągu dnia.

Jeśli pierwszym sygnałem jest pośpiech, ekran telefonu, informacja, zadanie,

ciało uczy się, że dzień zaczyna się od mobilizacji.

Jeśli pierwszym sygnałem jest przyjemna temperatura otoczenia, zapach, chwila,

w której myślisz tylko o tym, że otacza Cię spokój, układ nerwowy dostaje informację:

jest czas, jest przestrzeń, jest bezpiecznie.

To subtelne sygnały, ale mają ogromne znaczenie.

Regulacja zamiast kontroli.

Wiele osób próbuje „naprawić” poranki przez kontrolę:

  • wcześniejsze wstawanie,
  • listy zadań,
  • aplikacje wspierające rutynę dzienną,
  • poszukiwanie kolejnych metod wspierających „ogarnianie” rzeczywistości.

Regulacja działa inaczej.

Nie polega na dodawaniu, ale na odejmowaniu bodźców.

Czasem wystarczy minuta.

Nie po to, żeby coś osiągnąć,

ale żeby nie uruchamiać trybu napięcia od pierwszej chwili.

Zapach, ciepła woda, spokojny oddech

– to nie są techniki, tylko sygnały dla ciała.

Jak wygląda mój poranek?

Ja zaczynam poranek od chwili spędzonej w łóżku.

Po przebudzeniu, niezależnie od tego czy budzę się sama, czy budzi mnie budzik,

leżę z zamkniętymi oczami i słucham ciszy. Oddycham.

To trwa dosłownie minutę, może dwie.

Nie analizuję dnia.

Nie planuję.

Sprawdzam tylko: jak się czuję?

To pierwszy moment regulacji.

Układ nerwowy dostaje sygnał: „nie ma zagrożenia, nie trzeba się spieszyć.”

Potem przeciągam się, Powoli.

Przeciąganie rozciąga powięzi, pobudza krążenia i pomaga ciału łagodnie przejść

z bezruchu w aktywność. To naturalny krok między snem a działaniem.

Zamiast gwałtownej mobilizacji pojawia się miękka aktywacja.

Następnie piję szklankę ciepłej wody.

Ciepło dla organizmu to sygnał bezpieczeństwa. Wspiera trawienie, rozluźnia,

pomaga łagodnie „uruchomić” ciało.

Czasem do wody dodaję Wild Orange, kiedy potrzebuję więcej światła i energii.

Zapach działa szybciej niż myśl. Omija analizę i trafia bezpośrednio do układu limbicznego

– obszaru mózgu związanego z emocjami.

Jeśli mam czas, robię krótką praktykę mobilizującą stawy. Bez ambicji. Bez celu do odhaczenia.

Ruch nie po to, by trenować, ale by obudzić ciało w jego tempie.

Prysznic. Coś lekkiego do jedzenia.

Jeśli mam ochotę, wypijam małą kawę. Są też okresy kiedy jej nie piję. Niczego nie muszę.

Wykonując każdą z tych czynności dbam o jedno: brak pośpiechu.

Nie chodzi o długość poranka. Chodzi o jakość pierwszego sygnału.

Kiedy wychodzę z domu, wiem, że zaopiekowałam się sobą.

To daje mi poczucie bezpieczeństwa. A z tego miejsca łatwiej wchodzić w świat

Zapach, woda, obecność to język układu nerwowego.

Układ nerwowy reaguje przede wszystkim na bodźce, nie na deklaracje.

Możemy mówić sobie: „dziś będę spokojna”,

ale jeśli pierwszym doświadczeniem jest alarm telefonu i szybkie scrollowanie, ciało

wchodzi w mobilizację.

Ciepła woda, spokojny oddech, naturalny zapach cytrusów czy mięty to konkretne sygnały sensoryczne.

One informują ciało: możesz być, nie musisz walczyć.

Regulacja zaczyna się od zmysłów.

W gabinecie pracuję dokładnie w ten sposób. Nie zaczynam od „naprawiania” człowieka. Daję przestrzeń

do poczucia się dobrze. Zaczynam od przywrócenia poczucia bezpieczeństwa w ciele. Kiedy układ nerwowy

„czuje się” bezpiecznie, napięcie może się rozpuścić.

Poranek to pierwsza sesja regulacyjna, którą dajesz sobie sama / sam.

Olejki do dyfuzora na dobry dzień.

Jeśli chcesz wprowadzić do poranka zapach wspierający energię i lekkość, sprawdzają się:

  • Wild Orange – radość i delikatna aktwacja
  • Mięta pieprzowa (Peppermint) – świeżość i klarowność myśli
  • Lemon – czystość i koncentracja
  • Grapefruit – podniesienie nastroju
  • Balance – uziemienie i stabilność

Wystarczą 2-3 krople.

Nie chodzi o intensywność, ale o subtelny sygnał.

Jeśli poranki zaczynają się napięciem zamiast spokojem, to często znak, że układ nerwowy

jest przeciążony.

W moim gabinecie pracuję z regulacją od podstaw, tak, by ciało nie musiało rozpoczynać dnia w trybie mobilizacji.

Możesz umówić się na sesję i sprawdzić, jak to jest wejść w dzień z poczuciem wewnętrznej stabilności.

Jeśli chcesz głębiej zrozumieć, jak napięcie zapisuje się w ciele, przeczytaj także mój tekst o stresie i jego wpływie na ciało:

Stres i jego wpływ na ciało – jak odzyskać spokój? – kliknij w tekst.

Przewijanie do góry