O napięciu, emocjach i historii, którą nosimy

Są historie, których nie da się opowiedzieć w kilku zdaniach.
Nie dlatego, że brakuje słów.
Dlatego, że życie człowieka jest znacznie bardziej złożone niż to, co można zapisać w kilku najważniejszych datach.
Są w nim doświadczenia, które wydarzyły się dawno temu, a mimo upływu lat nadal mogą mieć wpływ na to, jak dzisiaj funkcjonujemy.
Są chwile, których już nie wspominamy na co dzień.
Relacje, które się skończyły.
Decyzje, które podjęliśmy.
Straty.
Zmiany.
Okresy ogromnej odpowiedzialności.
Sytuacje, w których trzeba było po prostu przetrwać i iść dalej.

Człowiek idzie dalej.
Życie się toczy.
A jednak czasami coś zostaje.
Nie zawsze jako świadome wspomnienie.
Czasami jako sposób, w jaki zaczynamy reagować na kolejne sytuacje.
Jako napięcie, czujność, trudność w odpoczynku czy ciągła potrzeba kontrolowania tego, co się dzieje.
Jako reakcja ciała, której trudno od razu znaleźć wyjaśnienie.

Dlatego czasem zastanawiam się:
Czy ciało pamięta nasze doświadczenia?
I nie mam na myśli pamięci w dosłownym znaczeniu.
Ciało nie przechowuje wspomnień w taki sam sposób jak nasz umysł.
Myślę raczej o tym, że nasze doświadczenia mogą wpływać na sposób, w jaki ciało i cały organizm reagują na kolejne sytuacje.

I właśnie to połączenie bardzo mnie interesuje.

Ciało reaguje, zanim zdążymy wszystko nazwać

Nie zawsze wiemy, dlaczego w określonej sytuacji pojawia się napięcie.
Możemy powiedzieć sobie:

„Przecież nic się nie dzieje.”

A jednak ramiona unoszą się do góry.
Szczęka się zaciska.
Oddech staje się płytszy.
Brzuch się napina.
Pojawia się potrzeba, żeby coś zrobić, przyspieszyć albo przeciwnie, wycofać się.

Czasami dopiero później zauważamy, że określona sytuacja przypomina nam coś, czego wcześniej doświadczyliśmy.
A czasami nie znajdujemy żadnego oczywistego wyjaśnienia.

I nie zawsze musimy je znaleźć.
Możemy zacząć od prostego zauważenia:

Co dzieje się teraz w moim ciele?

Bez oceniania.
Bez szukania winnego.
Bez przekonania, że każdą reakcję trzeba natychmiast zrozumieć i naprawić.

Doświadczenia wpływają na sposób, w jaki żyjemy

Każdy człowiek ma swoją historię.

To, czego doświadczyliśmy, relacje, w których byliśmy, wymagania, którym musieliśmy sprostać, okresy przeciążenia czy długotrwałego stresu mogą wpływać na nasze późniejsze funkcjonowanie.

Uczymy się być cały czas w gotowości.
Do działania.
Do rozwiązywania problemów.
Do przewidywania.
Do spełniania oczekiwań.
Do kontrolowania tego, co może się wydarzyć.
Do radzenia sobie z tym, co przynosi życie.

Z czasem taki sposób funkcjonowania może stać się tak znajomy, że przestajemy go zauważać.

Nie myślimy:

„Od dawna żyję w gotowości.”

Myślimy:

„Taka już jestem.”

„Nie potrafię odpoczywać.”
„Muszę mieć wszystko pod kontrolą.”
„Zawsze daję sobie radę.”
„Nie potrzebuję pomocy.”
„Jeszcze tylko to zrobię.”

To właśnie dlatego tak ważna jest dla mnie obserwacja.
Bo czasami zanim zaczniemy cokolwiek zmieniać, warto zobaczyć, jak właściwie nauczyliśmy się żyć.

Nasza historia to nie tylko to, co się wydarzyło

Jest jeszcze coś, co uważam za niezwykle ważne.
To, jak opowiadamy o swoich doświadczeniach.
To, co się wydarzyło, jest częścią naszej historii.
Ale z czasem zaczynamy również nadawać temu wydarzeniu znaczenie.
Tworzymy opowieść o tym, co mówi ono o nas, o innych ludziach i o świecie.
O tym, czego możemy się spodziewać.

Dwie osoby mogą przeżyć podobną sytuację, a później nadać jej zupełnie inne znaczenie.

Jedna może pomyśleć:

„To było trudne. Przeszłam przez to.”

Druga:

„Skoro to się wydarzyło, świat nie jest bezpiecznym miejscem.”

Jedna:

„Nie poradziłam sobie wtedy, ale dzisiaj mogę zrobić coś inaczej.”

Druga:

„Nigdy sobie nie poradzę.”

Nie chodzi o pozytywne myślenie.
Nie chodzi też o udawanie, że to, co się wydarzyło, nie miało znaczenia.

Chodzi o zauważenie, jaką historię nosimy w sobie dzisiaj.

Ciało i narracja

Właśnie tutaj spotykają się dla mnie dwie perspektywy:

ciało i narracja doświadczeń.

Ciało może być źródłem informacji.
Nie daje nam zawsze gotowej odpowiedzi, ale może zwrócić uwagę na coś, czego wcześniej nie zauważaliśmy.
Możemy zapytać:

Co dzieje się teraz w moim ciele?

Gdzie czuję napięcie?
Co dzieje się z oddechem?
Czy zaciskam szczękę?
Czy moje ciało jest gotowe do działania, mimo że sytuacja tego nie wymaga?
Czy mam ochotę się wycofać?

A później możemy przyjrzeć się temu, co dzieje się w naszej głowie:

Co sobie teraz opowiadam?

„Muszę sobie poradzić.”
„Nie mogę zawieść.”
„Powinnam być silna.”
„Nie mam czasu odpocząć.”
„Nie mogę odpuścić.”

Takie zdania mogą być częścią większej historii, którą tworzyliśmy przez lata.
I czasami dopiero połączenie obu perspektyw pozwala zobaczyć coś, czego wcześniej nie było widać.

Łódka
foto by Bloch

Nie wszystko trzeba analizować

To jest dla mnie bardzo ważne.

Praca z ciałem nie oznacza nieustannego szukania źródła każdego napięcia.
Nie każda reakcja musi mieć ukryte znaczenie.
Nie każde napięcie jest śladem trudnego doświadczenia.
Nie wszystko trzeba interpretować.
I nie każde doświadczenie trzeba ponownie przeżywać, żeby móc żyć dalej.

Czasami wystarczy tylko zauważyć.

Zauważyć, że jestem zmęczona.
Że mój oddech jest inny niż zwykle.
Że zaciskam szczękę.
Że kolejny raz przekraczam własną granicę.
Że odpoczynek stał się czymś, na co muszę sobie najpierw zasłużyć.
Że reaguję napięciem tam, gdzie chciałabym reagować spokojniej.

To nie musi być od razu problem do rozwiązania.
To może być informacją.

Czasami ciało reaguje wcześniej, niż to zauważamy

Być może właśnie dlatego warto nauczyć się słuchać go uważniej.
Zanim napięcie stanie się czymś, z czym budzimy się każdego dnia.
Zanim zmęczenie zaczniemy uważać za normalny stan.
Zanim życie w ciągłej gotowości stanie się tak znajome, że przestaniemy nazywać je napięciem.

Nie po to, żeby kontrolować swoje ciało.
Wręcz przeciwnie.
Żeby odzyskać z nim kontakt.

Bo ciało nie zawsze mówi:
„Coś jest ze mną nie tak.”

Czasami mówi po prostu:
„Zauważ mnie.”

Ciało, doświadczenia i rozmowa

W swojej pracy łączę neurorefleksologię z rozmową o doświadczeniach i tym, jak wpływają one na nasze życie dzisiaj.
Nie traktuję człowieka jako zbioru objawów, które trzeba naprawić.
Interesuje mnie szerszy obraz.
To, co dzieje się w ciele.
To, co przeżywamy.
To, jak rozumiemy własne doświadczenia.
I to, jak wszystko to wpływa na nasze codzienne życie.

Praca z ciałem pozwala zatrzymać się przy tym, co dzieje się na poziomie odczuć
i napięcia.
Rozmowa pozwala przyjrzeć się doświadczeniom, przekonaniom i sposobowi,
w jaki opowiadamy sobie własną historię.
Nie po to, żeby znaleźć jedną przyczynę wszystkiego.
Nie po to, żeby zmienić przeszłość.
Po to, żeby lepiej rozumieć siebie dzisiaj.

Nasza historia ma znaczenie

Nasza historia ma znaczenie.
Ale nie musi być wyrokiem.
To, czego doświadczyliśmy, może wpływać na nasze reakcje, wybory i sposób patrzenia na świat.

Możemy jednak z czasem zacząć przyglądać się temu inaczej.
Z większą uważnością.
Bez oceniania siebie za to, jak reagowaliśmy kiedyś.
Bez konieczności udowadniania, że jesteśmy silni.
Bez ciągłej walki ze swoim ciałem.

Może właśnie na tym polega część drogi do równowagi:
nie na zapominaniu tego, co było, ale na tym, żeby przeszłość nie musiała nieustannie kierować teraźniejszością.

I dlatego zamiast kolejny raz pytać:

„Co jest ze mną nie tak?”

może warto czasem zapytać:

„Co moje ciało próbuje mi powiedzieć?”


ReBalance

Jeśli czujesz, że chcesz lepiej rozumieć sygnały płynące z ciała i przyjrzeć się temu, jak Twoje doświadczenia wpływają na sposób funkcjonowania dzisiaj, zapraszam Cię do kontaktu.

W pracy łączę perspektywę ciała z rozmową i pracą nad narracją doświadczeń,
z uwzględnieniem indywidualnej historii i sytuacji każdej osoby.

Nie chodzi o to, żeby naprawić siebie.
Chodzi o to, żeby lepiej siebie usłyszeć.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *