Przez lata uczymy się przede wszystkim słuchać tego, co dzieje się wokół nas.
Co trzeba zrobić.
Czego oczekują inni.
Co wypada.
Co jest pilne.
Co jeszcze możemy udźwignąć.
Znacznie rzadziej uczymy się zauważać, co dzieje się w nas.
A ciało często daje nam sygnały wcześniej, niż świadomie zauważymy, że coś się zmienia.
Nie oznacza to, że każdy ból, napięcie czy zmęczenie ma jedno konkretne znaczenie. Ciało nie jest prostym kodem, który wystarczy rozszyfrować.
Jest jednak źródłem informacji.
I kiedy zaczynamy je obserwować, możemy dowiedzieć się o sobie zaskakująco dużo.
Ciało pokazuje nam, jak funkcjonujemy na co dzień
Możemy przez długi czas uważać się za osoby dobrze radzące sobie ze stresem.
Działamy.
Organizujemy.
Rozwiązujemy problemy.
Bierzemy odpowiedzialność.
Pomagamy innym.
A jednocześnie zaciskamy szczękę, unosimy ramiona, płytko oddychamy, gorzej śpimy albo coraz trudniej nam odpocząć.
Często nie zauważamy tego od razu.
Bo nauczyliśmy się funkcjonować mimo napięcia.
Dopiero kiedy zatrzymamy się na chwilę i skierujemy uwagę do ciała, możemy zobaczyć coś, czego wcześniej nie dostrzegaliśmy:
„Ja właściwie cały czas jestem spięta.”
I wtedy pojawia się ważne pytanie:
Nie tylko: co mi jest?
Ale: jak ja funkcjonuję?
Ciało może pokazać nam nasze granice
Jedną z rzeczy, których możemy uczyć się poprzez ciało, jest rozpoznawanie własnego „tak” i „nie”.
Czasami zgadzamy się, chociaż nie chcemy.
Podejmujemy kolejne zadanie, chociaż jesteśmy już zmęczeni.
Zostajemy w rozmowie, która przekracza nasze granice.
Mówimy „dam radę”, kiedy tak naprawdę potrzebujemy się zatrzymać.
I nie zawsze świadomie zauważamy, co się wtedy dzieje.
Dopiero później pojawia się napięcie, rozdrażnienie, zmęczenie albo poczucie przeciążenia.
Nie chodzi o to, żeby przypisać tym objawom jedno znaczenie.
Chodzi o coś prostszego:
zauważyć zależność między sytuacją, naszym zachowaniem i tym, co dzieje się w ciele.
To już jest cenna informacja o nas samych.
Warto zobaczyć, czego nauczyliśmy się o odpoczynku
To jeden z ciekawszych obszarów mojej pracy.
Bo odpoczynek wcale nie dla każdego oznacza to samo.
Dla jednej osoby będzie czymś naturalnym.
Dla innej zatrzymanie oznacza poczucie winy.
„Powinnam jeszcze coś zrobić.”
„Nie mogę tak po prostu leżeć.”
„Przecież inni mają więcej na głowie.”
„Najpierw wszystko skończę, potem odpocznę.”
Tyle że lista rzeczy do zrobienia właściwie nigdy się nie kończy.
Możemy więc przez długi czas traktować zmęczenie jak przeszkodę, którą trzeba pokonać, zamiast jak informację, którą warto zauważyć.
I właśnie tutaj ciało może nam coś pokazać.
Nie po to, żeby nas ukarać.
Po prostu ma swoje granice.
Ciało pokazuje również nasze strategie radzenia sobie

W pracy z człowiekiem interesuje mnie nie tylko sam sygnał z ciała, ale również to, co robimy, kiedy się pojawia.
Czy zatrzymujemy się?
Czy ignorujemy?
Czy zaciskamy zęby i działamy dalej?
Czy szukamy kolejnego sposobu, żeby „naprawić” siebie?
Czy zaczynamy bać się każdego sygnału?
Czy potrafimy być ciekawi tego, co się z nami dzieje?
To często mówi o nas więcej niż sam objaw.
Możemy mieć bardzo różne strategie radzenia sobie z napięciem.
Jedni uciekają w działanie.
Inni zamykają się w sobie.
Ktoś zaczyna kontrolować wszystko jeszcze bardziej.
Ktoś inny odcina się od własnych potrzeb.
A czasami pojawia się moment, w którym zauważamy:
„Nie wiem nawet, czego potrzebuję, bo od dawna pytam o to wszystkich dookoła, tylko nie siebie.”
Dlatego w mojej pracy ważna jest historia człowieka
W TNS, czyli Transformacji Narracyjno-Somatycznej™, nie traktuję ciała jako osobnego obszaru, który można analizować w oderwaniu od życia.
Interesuje mnie człowiek jako całość.
Jego historia.
Doświadczenia.
Sposób, w jaki interpretuje wydarzenia.
To, czego nauczył się o sobie i innych.
Jego aktualna sytuacja.
I to, co dzieje się w jego ciele.
Bo ten sam sygnał może pojawić się u różnych osób w zupełnie innym kontekście.
Dlatego nie interesują mnie proste zależności:
„ból = emocja”
„napięcie = konkretne doświadczenie”
„objaw = konkretna przyczyna”.
Człowiek jest bardziej złożony.
Jego ciało również.
Zaczynamy od ciekawości, nie od interpretacji
To jest jedna z najważniejszych zmian, jakich możemy dokonać.
Zamiast natychmiast pytać:
„Co oznacza ten objaw?”
możemy zacząć od:
„Co właściwie zauważam?”
Kiedy to się pojawia?
W jakich sytuacjach?
Co dzieje się wcześniej?
Co wtedy robię?
Co myślę?
Czego potrzebuję?
Czy pozwalam sobie tę potrzebę zauważyć?
I jeszcze jedno ważne pytanie:
Czy to jest dla mnie nowy sygnał, czy coś, z czym funkcjonuję od dawna?
Taka obserwacja nie zastępuje diagnostyki medycznej. Ból, przewlekłe zmęczenie czy inne niepokojące objawy wymagają odpowiedniej oceny medycznej.
Ale diagnostyka nie musi oznaczać końca rozmowy z własnym ciałem.
Możemy równocześnie pytać:
Jak żyję?
Jak funkcjonuję?
Czego od siebie wymagam?
Gdzie przekraczam własne granice?
Czego nie zauważam?
Czego możemy nauczyć się o sobie poprzez ciało?
Być może tego, że nie zawsze musimy być silni.
Że nie każda potrzeba jest przeszkodą.
Że odpoczynek nie jest nagrodą za wykonanie wszystkich obowiązków.
Że granice nie zaczynają się dopiero wtedy, kiedy powiemy „nie”.
I że sygnał z ciała nie zawsze wymaga natychmiastowej walki z nim.
Czasami najpierw warto go zauważyć.
Zainteresować się nim.
Poszukać kontekstu.
I sprawdzić, czego możemy dowiedzieć się o sobie.
Bo regulacja nie zaczyna się od zmuszania siebie do spokoju.
Często zaczyna się od zauważenia tego, co naprawdę się z nami dzieje.
Może więc zamiast pytać:
„Jak sprawić, żeby moje ciało przestało mi przeszkadzać?”
warto czasem zapytać:
„Czego mogę dowiedzieć się o sobie, kiedy zacznę go naprawdę słuchać?”
To jest jeden z kierunków ReBalance.
Nie walka z ciałem.
Nie doszukiwanie się jednej ukrytej przyczyny każdego objawu.
Ale uczenie się kontaktu ze sobą poprzez obserwację, doświadczenie i coraz lepsze rozumienie własnych potrzeb.

Dodaj komentarz